maleadhd.pl

trochę o książkach, trochę o kuchni....

Trzy reportaże…

Trzy reportaże…

Dziś, w ramach nadrabiania zaległości, krótkie recenzje trzech książek, które ukazały się w serii reportaży Wydawnictwa Czarnego. Może to zbyt mała ilość książek, ale będzie to coś w stylu „rankingu”. Zacznę od tej, która podobała mi się najmniej…czyli miejsce trzecie.

  1. „Dziwne Kamienie. Opowieści ze Wschodu i Zachodu” Hensler Peter.

dziwne_kamienieKsiążka jest zbiorem reportaży o Chinach i w mniejszym stopniu Stanach Zjednoczonych, które ukazywały się na przestrzeni kilku lat na łamach New Yorkera. Książka początkowo zapowiadała się dobrze, nawet bardzo dobrze. Pierwsze reportaże czytałem z zaciekawieniem, w końcu dzięki takim książkom można poznać kulturę i obyczaje panujące w odległych krajach nie ruszając się z domu. Z ciekawością przeczytałem o tamtejszych restauracjach, o naukowcu, który badał Wielki Mur i wie na jego temat prawie wszystko. Lecz z każdym kolejnym teksem traciłem zainteresowanie tym co opisuje autor. Nie wiem czy to przez styl autora, który w pewnym momencie zaczął pisać „suche teksty” w które nie mogłem się wczuć. Pod koniec książka robiła się coraz bardziej męcząca. Czy sięgnę po kolejne reportaże o Chinach i Stanach Zjednoczonych? Tak! Ale czy będą to teksty Peter’a Hensler’a? Raczej nie!

Czas na drugą książkę. Reportaże zza naszej wschodniej granicy.

  1. Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje” Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewiczzabic_smoka

Nie jest chyba tajemnicą, że reportaże o tej części świata lubię czytać najbardziej. Rosja, Ukraina – reportaże o tych krajach czytam najchętniej (a jeśli pojawi się w książce reportaż o Bajkale, to przyznaję, jestem najbardziej nieobiektywnym człowiekiem na świecie – książka jest wtedy najlepsza na świecie 😉 ). W „Zabić smoka” czytamy o wydarzeniach na Ukrainie. Wiem, do Bajkału daleko, ale książka bardzo dobra, godna polecenia. W książce autorka skupia się najbardziej na wydarzeniach politycznych oraz na tym co mogą robić bogaci, wpływowi ludzie. Znajdziemy tutaj kilka historii, które można opisać jednym zdaniem : znajdźcie człowieka, a znajdę na niego paragraf. Poruszające, zadziwiające i wstrząsające reportaże. Jeśli chcecie poznać historie ludzi, którzy starają się walczyć z systemem i przeżyć każdy kolejny dzień stawiając czoła rzeczywistości sięgnijcie po „Zabić smoka”

I numer jeden, najlepszy reportaż!

  1. „Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej” Linda Polman

karawana_kryzysuChyba każdy z nas wsparł chociaż raz jedną z licznych organizacji charytatywnych. Ale czy ktoś z nas się zastanawiał co się dzieje z tym wsparciem? Gdzie ono trafia, do kogo trafia, czy jest przeznaczone na konkretne cele? A może cała nasza pomoc trafia w ręce ludzi którzy są oprawcami. Kogo wspieramy wpłacając pieniądze lub przekazując żywność i ubrania na pomoc charytatywną? Czy zastanawialiście się z jakimi problemami stykają się ludzie, którzy są na miejscu katastrofy? W książce poznajemy całe zaplecze pomocy humanitarnej, dowiadujemy się jak działa przemysł pomagania innym ludziom. Książka trochę podobna do „Głodu” Caparrosa, po przeczytaniu której czytelnik ma wiele wątpliwości! Przeczytajcie koniecznie!

Podsumowując:

1.”Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej” 5+/6

2. „Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje” 5/6;

3. „Dziwne Kamienie. Opowieści ze wschodu i z zachodu” 3/6;

 

Kilka słów wyjaśnienia i „Łaskun”

Kilka słów wyjaśnienia

i

„Łaskun”

Bardzo dawno mnie tutaj nie było, od ostatniego wpisu minęły prawie dwa miesiące. W tym czasie był urlop, trochę zmian w pracy i przeczytałem kilka książek…i teraz mam dylemat. Nadrabiać zaległości w pisaniu, czy pisać o aktualnie czytanych książkach? Chciałbym napisać o tych przeczytanych, dobrych książkach. Chociaż chyba nie wypada abym pisał o książkach Philipa Rotha („Wyszłam za komunistę” i „Konające zwierzę”). Mistrz, klasyka…no nie wypada…

O dwóch dobrych reportażach „Zabić smoka” i „Karawanie kryzysu” napiszę, o mniej dobrym „Dziwne kamienie” mam nadzieję również. Z literatury faktu chciałbym Wam polecić „Drogę na północ”. Ale to również odległa przyszłość…

W tak zwanym między czasie  przeczytałem pierwszą książkę z nowej serii Miasta Wydawnictwa Czarne. Tutaj przepraszam, ale recenzja będzie „zbiorcza”. Czeka na przeczytanie „Mekka” dlatego opisze dwie książki w jednym wpisie. Przy okazji miast, fenomenalną powieść „Paryż” mam za sobą 😉

O „Jesieni” Kanusgarda napiszę przy okazji premiery kolejnej części.

„Łaskun” Katarzyna Puzyńska, wydawnictwo Prószyński i S-ka

laskun2Skoro coraz bliżej premiera „Domu czwartego” Katarzyny Puzyńskiej, dziś kilka słów o „Łaskunie”, szóstej części cyklu o już dobrze znanych policjantach z Lipowa i okolic. Po bardzo dobrych „Utopach” chętnie zasiadłem do najnowszej części sagi.

W domu pewnego bezrobotnego sędziego policja odkrywa makabryczną inscenizację. Sprawca stworzył postać składającą się z rozczłonkowanych zwłok prawnika i nieznanej kobiety. Wkrótce okazuje się, że na miejscu zbrodni znajduje się dowód obciążający aspiranta Daniela Podgórskiego. Odkrycie tożsamości drugiej ofiary tylko pogarsza sytuację policjanta. Czyżby to Daniel był mordercą? A może to ktoś z komendy chce go wrobić w podwójne zabójstwo? Ale skoro Podgórski jest niewinny, to dlaczego ucieka?

Czytając „Łaskuna” odniosłem wrażenie, że z  każdą kolejną książką autorka odkrywa przed czytelnikiem swój talent pisarski. Intryga, mnogość powiązań między poszczególnymi mieszkańcami Lipowa i okolic, ciekawi nowi bohaterowie to wszystko można znaleźć w szóstym tomie sagi. Chociaż z kolejnymi stronami akcja trochę traci swoje tempo, Puzyńska potrafi zatrzymać czytelnika i sprawić aby ten czytał dalej i chciał poznać rozwiązanie zagadki. Czytanie, przewracanie kolejnych stron książki i przy okazji rozwiązywanie kryminalnej intrygi to w przypadku „Łaskuna” doskonałe oderwanie się od rzeczywistości na około trzy wieczory, ewentualnie dwa jeśli jutro jest weekend 😉

I jako zagorzały „nie wielbiciel (tudzież hejter 😉 ) Weroniki, po przeczytaniu szóstego tomu jestem bardzo zaskoczony i nawet zacząłem ją lubić…ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, przed nami kolejny tom.

Puzyńska potrafi uzależnić od siebie czytelnika…i na dodatek taka zapowiedź nowego dochodzenia w końcówce „Łaskuna”! Z niecierpliwością czekam na „Dom czwarty”

Książkę i całą sagę gorąco POLECAM 5/6

 

„Terror” Dan Simmons.

„Terror” Dan Simmons, Wydawnictwo Vesper

6c342f1589bdd82e22e1b9688d652371„Terror” jest moim pierwszym spotkaniem z  twórczością Dana Simmonsa. Książkę znalazłem na blogu czytambolubie.com. Po przeczytaniu recenzji pozycję dopisałem do listy książek do przeczytania. Przyszło lato, było kilka upalnych dni, więc postanowiłem przeczytać książkę, której akcja toczy się w trochę chłodniejszym klimacie. Sięgnąłem po „Terror”.

Terror odtwarza przebieg tragicznej w skutkach wyprawy badawczej z maja 1845 roku. Dwa statki – HMS Erebus i HMS Terror – pod dowództwem doświadczonego żeglarza, sir Johna Franklina, wyruszyły ku północnym wybrzeżom Kanady, celem poszukiwania Przejścia Północno-Zachodniego. To ciąg przesmyków pomiędzy wyspami Archipelagu Arktycznego, gdzie od kilkuset już lat, kosztem wielu istnień ludzkich, szukano możliwości opłynięcia Ameryki Północnej, chcąc zaoszczędzić na odległości przemierzanej drogą morską pomiędzy wybrzeżami Atlantyku i Pacyfiku. Na statkach zgromadzono spore zapasy żywności, które w teorii miały wystarczyć na około pięć lat. Wyposażono je w silniki, konieczne do przebijania się przez lód, i zapas węgla. Wtedy, w maju 1845 roku, ostatni raz widziano je w Anglii…

Blurb ze strony wydawnictwa

Opasły tom w którym poznajemy historię tragicznej wyprawy badawczej. W książce opisane są prawdziwe wydarzenia uzupełnione relacjami z późniejszych wypraw poszukiwawczych, domysłami autora oraz wierzeniami tubylców. Powstała powieść, która jest połączeniem fantasy, kryminału, horroru oraz reportażu (chyba mogę tak powiedzieć, skoro autor wykorzystał prawdziwe informacje). Zacząłem czytać i zrobiło się zimno, bardzo zimno. Autor doskonale oddaje warunki, które panowały na statku i dalekiej północy. Czytając można poczuć ponad 70 stopniowy mróz, smród przechowywanych na statku, powoli rozkładających się ciał załogi. Doskonale również opisuje odczucia odkrywców, ich stan psychiczny i fizyczny. Kolejne rozdziały są przeplatane fragmentami dzienników załogi. Wiemy z jakimi problemami zmagała się grupa ludzi uwięziona w krainie lodu. Strach, szkorbut, głód, tajemniczy potwór, samotność, chęć walki i przeżycia oraz śmierć kolejnych członków załogi..

Naprawdę nie wiem co tak bardzo mnie urzekło w „Terrorze”. Nastrój, historia, realistyczne opisy czy element grozy. A może mieszanka tych wszystkich rzeczy. Czytanie tej książki to ogromna przyjemność, czytelnik nie wie kiedy przewraca kolejne kartki i dochodzi do ostatnich stron powieści.

Pozycja godna polecenia na ostatnie ciepłe dni lata, chociaż pewnie dobrze będzie się ją czytało w trakcie długich chłodnych wieczorów. Książka idealna dla fanów horroru (jeśli ktoś nie lubi to przeczyta historię o walce człowieka z naturą), kryminału (chociaż elementów kryminalnych jest najmniej w tej książce), literatury podróżniczej i fanów książek o dalekiej północy.

Samotność, strach, mróz ? Wszystko to można znaleźć w „Terrorze”.

POLECAM 5/6

 

„Przepaść czasu” Jeanette Winterson

„Przepaść czasu” Jeanette Winterson, Wydawnictwo Dolnośląskie.

9c0d0f6dab89b0125e54a40db6c2f401a0eafb4fW tym roku mija 400 lat od śmierci Szekspira, z tej okazji brytyjskie wydawnictwo Hogarth Press postanowiło zaprosić do współpracy znanych pisarzy i wydać serię książek inspirowanych najbardziej znanymi dziełami dramaturga.

„Przepaść czasu” jest historią przesyconą emocjami autorstwa brytyjskiej pisarki Jeanette Winterson. Jest to nowe spojrzenie na historię opowiedzianą ponad czterysta lat temu. I chociaż nie przepadam za dramatami chętnie sięgnąłem po pierwszą książkę  z „Projektu Szekspir”.

 

Uczuciowy trójkąt, zazdrość prowadząca do obłędu i porzucone dziecko. Winterson stworzyła głęboką opowieść o emocjach. W książce pobrzmiewają echa dramatu Szekspira, ale historia rozbitej rodziny londyńskiego bankiera jest na wskroś współczesna. Leo Kaiser, londyński bankier, wie, jak odrobić straty po kryzysie finansowym, jednak nie wie, jak radzić sobie z zazdrością. Podejrzewa, że żona zdradza go z jego najlepszym przyjacielem, co więcej, sądzi, że wcale nie jest ojcem ich nowo narodzonego dziecka. Tymczasem w Nowej Bohemii w Stanach Zjednoczonych pewien mężczyzna, wracając nocą do domu, znajduje porzuconą dziewczynkę. Postanawia ją przygarnąć…

Blurb ze strony wydawnictwa

Jak już wspomniałem, nie przepadam za dramatami, w szkole podstawowej i liceum unikałem ich jak ognia i nie miałem ochoty zapoznawać się z twórczością Szekspira i innych dramaturgów. Nawet „Makbeta” wolałem obejrzeć w teatrze. Z lekkim oporem zasiadłem do oryginalnej historii przed poznaniem jej współczesnej wersji. Szło trochę opornie, przebrnąłem. Na szczęście okazało się, że wydawca zadbał o czytelnika podobnego do mnie i na wstępie przybliżył wydarzenia z „Zimowej opowieści”. W tym przypadku dziękuję za kilkustronicowego bryka! (jaki wstyd).

Genialna „Przepaść czasu” jest historią z bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami. Nie brakuje w niej napięcia, emocji i uczuć…przesycona głównie zazdrością i podejrzliwością. Wspomniane uczucia są chyba obecne na każdej stronie książki.

Pierwszy raz spotkałem się z twórczością Winterson. Przypadł mi do gustu styl autorki. Myślę, że książkę można byłoby przeczytać z przyjemnością nie znając oryginału Szekspira. Nie mam porównania, ale jeśli w taki sposób autorka pisze swoje książki, chętnie sięgnę po inne jej pozycje.

Uważam, że „Projekt Szekspir” jest dobrym sposobem na przybliżenie twórczości dramaturga, dzięki niemu prawdopodobnie większość czytelników sięgnie po oryginały. Mam nadzieję, że nadrobię zaległości i sięgnę po „Poskromienie złośnicy” zanim przeczytam „Dziewczynę jak ocet” i że poznam „Makbeta” w wersji papierowej a nie tylko teatralnej przed książką napisaną przez Jo Nesbo.

A „Przepaść czasu” jest poruszającą, pozostającą w pamięci, dobrze napisaną powieścią. Pozycja godna polecenia. Przeczytajcie!

 

POLECAM 5/6

„Bestia. Studium zła” Magdalena Omilianowicz.

„Bestia. Studium zła” Magdalena Omilianowicz. Wydawnictwo Od deski do deski

 

Bestia_okladkaMagdalena Omilianowicz jest dziennikarką, reporterką, która jako pierwsza przeprowadziła wywiad z Leszkiem Pękalskim, mordercą znanym jako „wampir z Bytowa”. W trakcie dochodzenia oskarżony przyznał się do ponad 60 brutalnych morderstw, następnie zaczął wycofywać swoje zeznania, ostatecznie udowodniono mu jedno…do dnia dzisiejszego nikt nie wie ile tak naprawdę zabił osób.

Książka jest kolejną, po „Innej duszy”, „I odpuść nam nasze…” oraz jeszcze nie przeczytanym przeze mnie „Preparatorze” książką w cyklu „Na F/aktach” wydawnictwa Od deski do deski. Dwie, które już przeczytałem również są o mordercach, ale „Bestia. Studium zła” jest najbardziej wstrząsającą i brutalną książką ze wspomnianej serii.

Autorka, w trakcie pracy nad „Bestią”, zapoznała się z wieloma tomami akt sprawy oraz specjalistycznymi opiniami, rozmawiała z prokuratorami, psychologami, jedyną kobietą, która przeżyła napad Pękalskiego, bliskimi ofiar, rodziną oskarżonego i z samym  pozwanym.

„Bestię” czyta się jednym tchem, jest to historia przerażająca, czytelnik przewraca kolejne strony ze ściśniętym gardłem. Podobnie jak w poprzednich tytułach serii mamy do czynienia tutaj z połączeniem reportażu i fikcji literackiej, które w przypadku tej ksiązki wypada bardzo, ale to bardzo dobrze. Oba światy płynnie się przenikają.

Dzięki wytrwałej pracy autorki dostajemy do ręki książkę w której poznajemy dzieciństwo mordercy i to w jakiej rodzinie się wychowywał. Dowiadujemy się jaki był i jest Pękalski, że rządziło nim (raczej rządzi dalej, ponieważ na rozmowę z nim dziennikarka musiała przynieść rzeczy ze spisanej przez Pękalskiego listy) pragnienie zaspokajania swoich prymitywnych, nawet zwierzęcych instynktów. Czytając „Bestię” można odczuć, że oskarżony czuł się bezkarny ponieważ jak wielokrotnie powtarzał „Ja to i tak bym więzienia nie dostał, bo jestem chory psychicznie.” I wielokrotnie pojawia się pytanie czy tych tragedii można było uniknąć.

Autorka swoją książką zwraca uwagę wielu czytelników na problem najbardziej niebezpiecznych morderców, którym w najbliższym czasie kończy się zasądzona kara pozbawienia wolności. Ludzie podobni do Pękalskiego i on sam po opuszczeniu więzienia będą mieszkać najprawdopodobniej w sąsiedztwie rodzin swoich ofiar.

Pękalski u którego biegli stwierdzili „homoseksualizm, pedofilię, nimfofilię, sadyzm i nekrofilię” opuści mury więzienia w 2019 roku. Jeśli zostanie rozpatrzony pozytywnie wniosek o umieszczenie Go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, spędzi resztę życia odizolowany od społeczeństwa, jeśli nie będzie wolnym człowiekiem.

A zespół lekarzy psychiatrów uważa, że Pękalski na wolności będzie stanowił zagrożenie…

POLECAM 5+/6

„Shantaram” Gregory David Roberts.

„Shantaram” Gregory David Roberts, Wydawnictwo Marginesy.

shantaram-b-iext39736667„Shantaram” – światowy bestseller, opasły tom, który widziałem wszędzie… w księgarni, na instagramie, na facebooku. Czy to kolejna dobrze sprzedana książka? Słyszałem o niej wiele pozytywnych opinii. Postanowiłem kupić, przeczytać (ewentualnie przebrnąć przez 800 stron mimo wszystko) i ocenić.

Jest to prawdziwa historia życia urodzonego w 1952 roku Australijczyka. Porzucony przez żonę, znalazł pocieszenie w heroinie. Zaczął napadać na banki (ubrany zawsze w garnitur okradał tylko ubezpieczone firmy, przez co media zwały go rabusiem-dżentelmenem). Schwytany, został skazany na 20 lat w 1978 roku. W lipcu 1980 roku biały dzień uciekł z więzienia Pentridge Victoria’s, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Przedostał się do Indii. To miał być krótki przystanek w podróży z Nowej Zelandii do Niemiec. Został na dłużej. Ukrywał się w slumsach, gdzie leczył biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył z Armią Czerwoną w Afganistanie. Poznał Karlę – tajemniczą femme fatale, Amerykankę szwajcarskiego pochodzenia, która długo nie potrafiła odwzajemnić jego uczucia.

 Blurb ze strony wydawnictwa

Powieść wciąga od pierwszych stron, chociaż początkowo zastanawiałem się czy jest tak dobrze napisana czy bardziej kieruje mną ciekawość „o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego wszyscy się zachwycają”, ale jak już książka na dobre mnie pochłonęła nie zastanawiałem się nad tym tylko czytałem, z każdą stroną z coraz większą przyjemnością. Dodatkowo na początku lektury dostałem parę wiadomości od znajomych, którzy zachwalali książkę, pytali jak początkowe wrażenia i zachęcali do dalszego czytania. Na szczęście miałem parę dni wolnego, dzięki czemu nie musiałem się martwić, że zarywam kolejną noc.

„Shantaram” jest połączeniem powieści obyczajowej, kryminału, znajdują się w niej wątki filozoficzne oraz momentami śmieszne.

Ksiązka godna polecenia, co właśnie czynię! Wypożyczajcie, pożyczajcie od znajomych, nabywajcie i rozkoszujcie się lekturą bardzo dobrej powieści. Osobiście będę namawiał wszystkich czytających i tych którzy czytają trochę mniej aby zapoznali się z „Shantaram”, a ja chyba muszę się zaopatrzyć w drugą część historii.

POLECAM 5/6

„W cieniu prawa” Remigiusz Mróz

„W cieniu prawa” Remigiusz Mróz, Wydawnictwo Czwarta Strona.

 

ok„W cieniu prawa” jest najnowszą książką Remigiusza Mroza, autora trylogii z komisarzem Forstem (linki do wcześniejszych recenzji Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers),  serii książek z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim oraz trylogii z którą nie miałem jeszcze okazji się zapoznać „Parabellum”. Wspomniana pozycja trochę, a może nawet trochę bardziej różni się od poznanych przeze mnie książek autora.

Remigiusz Mróz przenosi nas do roku 1909 i przedstawia nam historię czyścibuta z mroczną przeszłością Erika Landeckiego. Pierwszej nocy ginie jeden z synów von Reignera, chlebodawcy głównego bohatera. Podejrzanym szybko staje się Polak. Niechlubna przeszłość, zła opinia, fałszywe zeznania – Landeckiemu grozi za zabójstwo kara śmierci. Jedynie przyszła narzeczona drugiego syna von Reignera wierzy w niewinność Landeckiego i za wszelką cenę stara się mu pomóc.

Zapowiadał się dobry kryminał z akcją osadzoną na początku XX wieku, który początkowo  wciąga i to bardzo. Z każdą kolejną stroną poznajemy członków rodu von Reignerów oraz otaczających ich ludzi. Rozbudowywane wątki obyczajowe i miłosne są przeplatane kryminalnymi, a historia staje się coraz bardziej pokręcona. Wzajemne stosunki, powiązania, intrygi…w połowie książki było tego chyba za dużo jak na jednego Landeckiego i jedno kryminalne dochodzenie.

Na szczególną uwagę, moim zdaniem zasługuje panna Spohie, kobieta z charakterem, która wie czego chce. Wspomniana bohaterka wyróżnia się z tłumu pozostałych trochę nijakich postaci. Aby ją poznać warto sięgnąć po książkę.

Dobry pomysł na kryminalną intrygę, lecz zabrakło bardziej wyrazistych postaci i akcji.

Odpowiednia pozycja na coraz krótsze letnie wieczory, szczególnie polecana fanom twórczości Remigiusza Mroza.

OCENA 4-/6

„Kroniki zakopiańskie” Maciej Krupa.

„Kroniki zakopiańskie” Maciej Krupa, Wydawnictwo Czarne

 

DrukowaniePo ubiegłorocznym urlopie w Tatrach z wielką chęcią  sięgnąłem po „Kroniki zakopiańskie”. Książka jest zbiorem krótkich opowieści z historii jednej z najpiękniejszych części Polski czyli Tatr, Podtatrza i trochę tłocznego Zakopanego, lub jak podaje wydawnictwo „zbiór „reportaży z przeszłości” wioski, a potem miasteczka…”. Wspomniane opowieści sięgają początków miasta, pierwszy reportaż pochodzi z czasów, kiedy o Zakopanem pojawiły się pierwsze wzmianki. Z każdą kolejną stroną jesteśmy świadkami rozwoju miasta, początków Tatrzańskiego Parku Narodowego, Muzeum Tatrzańskiego, budowy kolei i uzdrowisk. Autor zebrał w książce sporo opowieści z których możemy dowiedzieć się kto przebywał w Zakopanem, które powieści zostały tutaj napisane przez Henryka Sienkiewicza lub tego kto przyjechał na chwilę i po pewnym czasie osiadł na stałe. Tatry były (o czym przeczytamy w „Kronikach zakopiańskich”), są i będą świadkami licznych sukcesów, tragedii, romansów i wielu życiowych wydarzeń, tych pozytywnych i negatywnych. Doskonała książka, bogato ilustrowana, idealna dla miłośników górskich wypraw. Jeśli chcecie się dowiedzieć co łączy Tatry i Marię Skłodowską Curie, Franza Kafkę, Jana Kasprowicza, Leopolda Staffa, Kornela Makuszyńskiego koniecznie sięgnijcie po „Kroniki zakopiańskie”, najlepiej w trakcie urlopu i  przerwie od wypraw po tatrzańskich szlakach.

POLECAM 5+/6

I na koniec taka osobista notatka. Po pobycie w Tatrach osobiście uważam je za najpiękniejsze polskie góry, pomijam fakt zatłoczonego Zakopanego i słynnej drogi na Morskie Oko, w które chętnie nie raz wrócę, może za rok, może zimą, najchętniej zamieszkałbym w okolicach Zakopanego. W tym roku wybieram się w Bieszczady. Jeśli chcecie poczytać o ubiegłorocznej wyprawie zapraszam Was na bykaja.pl gdzie znajdziecie krótką relację z wyprawy i kilka zdjęć.

A ja czekam na „Nieobecne miasto” – premiera już 10.08.2016!

„Beatlesi” Lars Saabye Christensen

„Beatlesi” Lars Saabye Christensen, Wydawnictwo Literackie

 

Christensen_Beatlesi_mPo krótkiej rozmowie podczas Warszawskich Targów Książki z Agnieszką prowadzącą blog czytambolubię.com postanowiłem sięgnąć po jedną z książek Christensena. Padło na ostatnio wydaną powieść „Beatlesi”, książkę która zwyciężyła w plebiscycie na najlepszą książkę 25-lecia a miliony ludzi na świecie uznały książkę za lekturę, która odmieniła ich życie

Oslo, rok 1965. Na świecie szaleje beatlemania. Kim, Gunnar, Seb i Ola, nierozłączni przyjaciele ze szkolnej ławy, chcą być jak słynna czwórka z Liverpoolu. Zapuszczają grzywki, przyjmują pseudonimy Paul, John, George i Ringo i z wypiekami na twarzy czekają na kolejne piosenki. „Love Me Do”, „She Loves You”, „Strawberry Fields Forever”… nie ma dla nich większego święta, niż wspólne słuchanie płyt słynnej grupy. Pewnego dnia chłopcy postanawiają założyć własny zespół. Piękna książka o dziecięcych marzeniach, pierwszych miłościach i libacjach, buncie i konfrontacji z rzeczywistością? Tak, ale nie tylko. W łagodną opowieść o dojrzewaniu w pewnym momencie zaczyna się wsączać coś mrocznego i niepokojącego. Kim, Gunnar, Seb i Ola dorastają i zmieniają się razem z muzyką Beatlesów – to droga od pierwszych pocałunków i randek z koleżankami z klasy aż do rewolucyjnych rozruchów na ulicach Oslo. Od bezgranicznego oddania i przyjaźni aż do bolesnego rozpadu.

Blurb ze strony wydawnictwa

„Beatlesi” wciągają od pierwszych stron! Doskonała książka o dojrzewaniu i o wszystkim co się z tym procesem wiąże. Pierwsza miłość, fascynacja, pierwsze wypite piwo i pierwszy wypalony papieros. Marzenia o wielkiej karierze. Brak akceptacji ze strony rówieśników ? Wyśmiewanie przez kolegów ze szkoły? Bunt? Christensen pisze o wszystkim. Nie upiększa świata nastolatków, nie unika trudnych tematów. Cały czas towarzyszą nam Beatlesi i ich hity. Dzięki opisom autora możemy czuć, że jesteśmy piątym bohaterem książki i  uczestniczymy w beatlemanii, której ulegli Kim, Gunnar, Seb i Ola. Dokładnie śledzimy przemiany jakim ulegają. nasi bohaterowie.

Po przeczytaniu książki zacząłem czytać opinie o innych powieściach Chistensena i o dziwo wychodzi na to, że zacząłem swoją czytelniczą przygodę i chyba kolejną, po Knausgardzie fascynację skandynawskim pisarzem od książki, która jest uważana przez wielu za dobrą, ale o wiele słabszą niż „Półbrat” i „Odpływ”. Zaległości trzeba szybko nadrobić.

Nie wiem co mają w sobie książki Knausgarda i Christensena, ale czytanie kolejnych pozycji sprawia mi coraz większą przyjemność. Jeśli znacie jeszcze jakiś pisarzy, których książki wciągają tak samo jak wspomnianych autorów?

POLECAM 5/6

„Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska.

„Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska, Wydawnictwo Literackie

 

Grzegorzewska_Zniwiarz_m„Żniwiarz” jest debiutancką książką Gai Grzegorzewskiej i zarazem drugą, którą miałem przyjemność czytać. Czytelniczą przygodę z kryminałami Grzegorzewskiej rozpocząłem od mocnego „Betonowego pałacu”. Przy okazji premiery kolejnej części przygód Julii Dobrowolskiej –„Kamiennej nocy” – wydawnictwo postanowiło przypomnieć czytelnikom poprzednie tomy, a ja poznać historię od początku, po kolei, dlatego sięgnąłem po „Żniwiarza”.

Niewielką miejscowością wstrząsa makabryczna zbrodnia. Na polu kukurydzy zostaje znalezione ciało dziewczyny z odciętą głową. Morderca użył prawdopodobnie kosy. Matka ofiary w śledztwo angażuje młodą Panią detektyw Julię Dobrowolską. Dochodzenie prowadzi również miejscowa policja, dodatkowo całą sprawę relacjonuje na bieżąco widzom dziennikarz śledczy. Kto zabił młodą dziewczynę, która planowała ułożyć sobie życie w sielskiej posiadłości, miejscowy czy wczasowicz. Kto pierwszy znajdzie mordercę, a może zgodnie z miejscowymi podaniami zrobiła to Południca?

Książka idealna na letnie, leniwe wieczory, a nawet jeden. Kryminał z niewielkim wątkiem romansowym, chociaż ta druga część trochę mniej mi się podobała.  Autorka doskonale oddaje klimat małej miejscowości, w której każdy wie wszystko o sąsiedzie, ale nikomu nie powie, tym bardziej obcym. Wartka akcja, skrywane tajemnice, córka miejscowego doktora i staruszka mieszkająca na skraju miejscowości, która zna wszystkie sekrety miejscowych to doskonałe połączenie, które może umilić czytelnikowi długi wieczór.

„Żniwiarz” jest debiutem Grzegorzewskiej, może dlatego niektóre dialogi wydawały się sztywne a nieliczne wulgaryzmy wypowiadane przez Julię brzmiały sztucznie. Na wielki plus zasługują opisy akcji i relacji panujących między mieszkańcami oraz sam pomysł na kryminalną intrygę.

Książkę polecam, siadajcie i czytajcie, a ja w najbliższym czasie przeczytam drugą część przygód Julii Dobrowolskiej i małymi krokami dotrę do „Kamiennej nocy”

 

POLECAM 4+/6

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
« Older posts

© 2016 maleadhd.pl

Theme by Anders NorenUp ↑