maleadhd.pl

trochę o książkach, trochę o kuchni....

„Przepaść czasu” Jeanette Winterson

„Przepaść czasu” Jeanette Winterson, Wydawnictwo Dolnośląskie.

9c0d0f6dab89b0125e54a40db6c2f401a0eafb4fW tym roku mija 400 lat od śmierci Szekspira, z tej okazji brytyjskie wydawnictwo Hogarth Press postanowiło zaprosić do współpracy znanych pisarzy i wydać serię książek inspirowanych najbardziej znanymi dziełami dramaturga.

„Przepaść czasu” jest historią przesyconą emocjami autorstwa brytyjskiej pisarki Jeanette Winterson. Jest to nowe spojrzenie na historię opowiedzianą ponad czterysta lat temu. I chociaż nie przepadam za dramatami chętnie sięgnąłem po pierwszą książkę  z „Projektu Szekspir”.

 

Uczuciowy trójkąt, zazdrość prowadząca do obłędu i porzucone dziecko. Winterson stworzyła głęboką opowieść o emocjach. W książce pobrzmiewają echa dramatu Szekspira, ale historia rozbitej rodziny londyńskiego bankiera jest na wskroś współczesna. Leo Kaiser, londyński bankier, wie, jak odrobić straty po kryzysie finansowym, jednak nie wie, jak radzić sobie z zazdrością. Podejrzewa, że żona zdradza go z jego najlepszym przyjacielem, co więcej, sądzi, że wcale nie jest ojcem ich nowo narodzonego dziecka. Tymczasem w Nowej Bohemii w Stanach Zjednoczonych pewien mężczyzna, wracając nocą do domu, znajduje porzuconą dziewczynkę. Postanawia ją przygarnąć…

Blurb ze strony wydawnictwa

Jak już wspomniałem, nie przepadam za dramatami, w szkole podstawowej i liceum unikałem ich jak ognia i nie miałem ochoty zapoznawać się z twórczością Szekspira i innych dramaturgów. Nawet „Makbeta” wolałem obejrzeć w teatrze. Z lekkim oporem zasiadłem do oryginalnej historii przed poznaniem jej współczesnej wersji. Szło trochę opornie, przebrnąłem. Na szczęście okazało się, że wydawca zadbał o czytelnika podobnego do mnie i na wstępie przybliżył wydarzenia z „Zimowej opowieści”. W tym przypadku dziękuję za kilkustronicowego bryka! (jaki wstyd).

Genialna „Przepaść czasu” jest historią z bardzo dobrze wykreowanymi bohaterami. Nie brakuje w niej napięcia, emocji i uczuć…przesycona głównie zazdrością i podejrzliwością. Wspomniane uczucia są chyba obecne na każdej stronie książki.

Pierwszy raz spotkałem się z twórczością Winterson. Przypadł mi do gustu styl autorki. Myślę, że książkę można byłoby przeczytać z przyjemnością nie znając oryginału Szekspira. Nie mam porównania, ale jeśli w taki sposób autorka pisze swoje książki, chętnie sięgnę po inne jej pozycje.

Uważam, że „Projekt Szekspir” jest dobrym sposobem na przybliżenie twórczości dramaturga, dzięki niemu prawdopodobnie większość czytelników sięgnie po oryginały. Mam nadzieję, że nadrobię zaległości i sięgnę po „Poskromienie złośnicy” zanim przeczytam „Dziewczynę jak ocet” i że poznam „Makbeta” w wersji papierowej a nie tylko teatralnej przed książką napisaną przez Jo Nesbo.

A „Przepaść czasu” jest poruszającą, pozostającą w pamięci, dobrze napisaną powieścią. Pozycja godna polecenia. Przeczytajcie!

 

POLECAM 5/6

„Bestia. Studium zła” Magdalena Omilianowicz.

„Bestia. Studium zła” Magdalena Omilianowicz. Wydawnictwo Od deski do deski

 

Bestia_okladkaMagdalena Omilianowicz jest dziennikarką, reporterką, która jako pierwsza przeprowadziła wywiad z Leszkiem Pękalskim, mordercą znanym jako „wampir z Bytowa”. W trakcie dochodzenia oskarżony przyznał się do ponad 60 brutalnych morderstw, następnie zaczął wycofywać swoje zeznania, ostatecznie udowodniono mu jedno…do dnia dzisiejszego nikt nie wie ile tak naprawdę zabił osób.

Książka jest kolejną, po „Innej duszy”, „I odpuść nam nasze…” oraz jeszcze nie przeczytanym przeze mnie „Preparatorze” książką w cyklu „Na F/aktach” wydawnictwa Od deski do deski. Dwie, które już przeczytałem również są o mordercach, ale „Bestia. Studium zła” jest najbardziej wstrząsającą i brutalną książką ze wspomnianej serii.

Autorka, w trakcie pracy nad „Bestią”, zapoznała się z wieloma tomami akt sprawy oraz specjalistycznymi opiniami, rozmawiała z prokuratorami, psychologami, jedyną kobietą, która przeżyła napad Pękalskiego, bliskimi ofiar, rodziną oskarżonego i z samym  pozwanym.

„Bestię” czyta się jednym tchem, jest to historia przerażająca, czytelnik przewraca kolejne strony ze ściśniętym gardłem. Podobnie jak w poprzednich tytułach serii mamy do czynienia tutaj z połączeniem reportażu i fikcji literackiej, które w przypadku tej ksiązki wypada bardzo, ale to bardzo dobrze. Oba światy płynnie się przenikają.

Dzięki wytrwałej pracy autorki dostajemy do ręki książkę w której poznajemy dzieciństwo mordercy i to w jakiej rodzinie się wychowywał. Dowiadujemy się jaki był i jest Pękalski, że rządziło nim (raczej rządzi dalej, ponieważ na rozmowę z nim dziennikarka musiała przynieść rzeczy ze spisanej przez Pękalskiego listy) pragnienie zaspokajania swoich prymitywnych, nawet zwierzęcych instynktów. Czytając „Bestię” można odczuć, że oskarżony czuł się bezkarny ponieważ jak wielokrotnie powtarzał „Ja to i tak bym więzienia nie dostał, bo jestem chory psychicznie.” I wielokrotnie pojawia się pytanie czy tych tragedii można było uniknąć.

Autorka swoją książką zwraca uwagę wielu czytelników na problem najbardziej niebezpiecznych morderców, którym w najbliższym czasie kończy się zasądzona kara pozbawienia wolności. Ludzie podobni do Pękalskiego i on sam po opuszczeniu więzienia będą mieszkać najprawdopodobniej w sąsiedztwie rodzin swoich ofiar.

Pękalski u którego biegli stwierdzili „homoseksualizm, pedofilię, nimfofilię, sadyzm i nekrofilię” opuści mury więzienia w 2019 roku. Jeśli zostanie rozpatrzony pozytywnie wniosek o umieszczenie Go w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, spędzi resztę życia odizolowany od społeczeństwa, jeśli nie będzie wolnym człowiekiem.

A zespół lekarzy psychiatrów uważa, że Pękalski na wolności będzie stanowił zagrożenie…

POLECAM 5+/6

„Shantaram” Gregory David Roberts.

„Shantaram” Gregory David Roberts, Wydawnictwo Marginesy.

shantaram-b-iext39736667„Shantaram” – światowy bestseller, opasły tom, który widziałem wszędzie… w księgarni, na instagramie, na facebooku. Czy to kolejna dobrze sprzedana książka? Słyszałem o niej wiele pozytywnych opinii. Postanowiłem kupić, przeczytać (ewentualnie przebrnąć przez 800 stron mimo wszystko) i ocenić.

Jest to prawdziwa historia życia urodzonego w 1952 roku Australijczyka. Porzucony przez żonę, znalazł pocieszenie w heroinie. Zaczął napadać na banki (ubrany zawsze w garnitur okradał tylko ubezpieczone firmy, przez co media zwały go rabusiem-dżentelmenem). Schwytany, został skazany na 20 lat w 1978 roku. W lipcu 1980 roku biały dzień uciekł z więzienia Pentridge Victoria’s, stając się jednym z najbardziej poszukiwanych ludzi w Australii. Przedostał się do Indii. To miał być krótki przystanek w podróży z Nowej Zelandii do Niemiec. Został na dłużej. Ukrywał się w slumsach, gdzie leczył biedaków, był żołnierzem bombajskiej mafii, walczył z Armią Czerwoną w Afganistanie. Poznał Karlę – tajemniczą femme fatale, Amerykankę szwajcarskiego pochodzenia, która długo nie potrafiła odwzajemnić jego uczucia.

 Blurb ze strony wydawnictwa

Powieść wciąga od pierwszych stron, chociaż początkowo zastanawiałem się czy jest tak dobrze napisana czy bardziej kieruje mną ciekawość „o co w tym wszystkim chodzi, dlaczego wszyscy się zachwycają”, ale jak już książka na dobre mnie pochłonęła nie zastanawiałem się nad tym tylko czytałem, z każdą stroną z coraz większą przyjemnością. Dodatkowo na początku lektury dostałem parę wiadomości od znajomych, którzy zachwalali książkę, pytali jak początkowe wrażenia i zachęcali do dalszego czytania. Na szczęście miałem parę dni wolnego, dzięki czemu nie musiałem się martwić, że zarywam kolejną noc.

„Shantaram” jest połączeniem powieści obyczajowej, kryminału, znajdują się w niej wątki filozoficzne oraz momentami śmieszne.

Ksiązka godna polecenia, co właśnie czynię! Wypożyczajcie, pożyczajcie od znajomych, nabywajcie i rozkoszujcie się lekturą bardzo dobrej powieści. Osobiście będę namawiał wszystkich czytających i tych którzy czytają trochę mniej aby zapoznali się z „Shantaram”, a ja chyba muszę się zaopatrzyć w drugą część historii.

POLECAM 5/6

„W cieniu prawa” Remigiusz Mróz

„W cieniu prawa” Remigiusz Mróz, Wydawnictwo Czwarta Strona.

 

ok„W cieniu prawa” jest najnowszą książką Remigiusza Mroza, autora trylogii z komisarzem Forstem (linki do wcześniejszych recenzji Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers),  serii książek z Joanną Chyłką i Kordianem Oryńskim oraz trylogii z którą nie miałem jeszcze okazji się zapoznać „Parabellum”. Wspomniana pozycja trochę, a może nawet trochę bardziej różni się od poznanych przeze mnie książek autora.

Remigiusz Mróz przenosi nas do roku 1909 i przedstawia nam historię czyścibuta z mroczną przeszłością Erika Landeckiego. Pierwszej nocy ginie jeden z synów von Reignera, chlebodawcy głównego bohatera. Podejrzanym szybko staje się Polak. Niechlubna przeszłość, zła opinia, fałszywe zeznania – Landeckiemu grozi za zabójstwo kara śmierci. Jedynie przyszła narzeczona drugiego syna von Reignera wierzy w niewinność Landeckiego i za wszelką cenę stara się mu pomóc.

Zapowiadał się dobry kryminał z akcją osadzoną na początku XX wieku, który początkowo  wciąga i to bardzo. Z każdą kolejną stroną poznajemy członków rodu von Reignerów oraz otaczających ich ludzi. Rozbudowywane wątki obyczajowe i miłosne są przeplatane kryminalnymi, a historia staje się coraz bardziej pokręcona. Wzajemne stosunki, powiązania, intrygi…w połowie książki było tego chyba za dużo jak na jednego Landeckiego i jedno kryminalne dochodzenie.

Na szczególną uwagę, moim zdaniem zasługuje panna Spohie, kobieta z charakterem, która wie czego chce. Wspomniana bohaterka wyróżnia się z tłumu pozostałych trochę nijakich postaci. Aby ją poznać warto sięgnąć po książkę.

Dobry pomysł na kryminalną intrygę, lecz zabrakło bardziej wyrazistych postaci i akcji.

Odpowiednia pozycja na coraz krótsze letnie wieczory, szczególnie polecana fanom twórczości Remigiusza Mroza.

OCENA 4-/6

„Kroniki zakopiańskie” Maciej Krupa.

„Kroniki zakopiańskie” Maciej Krupa, Wydawnictwo Czarne

 

DrukowaniePo ubiegłorocznym urlopie w Tatrach z wielką chęcią  sięgnąłem po „Kroniki zakopiańskie”. Książka jest zbiorem krótkich opowieści z historii jednej z najpiękniejszych części Polski czyli Tatr, Podtatrza i trochę tłocznego Zakopanego, lub jak podaje wydawnictwo „zbiór „reportaży z przeszłości” wioski, a potem miasteczka…”. Wspomniane opowieści sięgają początków miasta, pierwszy reportaż pochodzi z czasów, kiedy o Zakopanem pojawiły się pierwsze wzmianki. Z każdą kolejną stroną jesteśmy świadkami rozwoju miasta, początków Tatrzańskiego Parku Narodowego, Muzeum Tatrzańskiego, budowy kolei i uzdrowisk. Autor zebrał w książce sporo opowieści z których możemy dowiedzieć się kto przebywał w Zakopanem, które powieści zostały tutaj napisane przez Henryka Sienkiewicza lub tego kto przyjechał na chwilę i po pewnym czasie osiadł na stałe. Tatry były (o czym przeczytamy w „Kronikach zakopiańskich”), są i będą świadkami licznych sukcesów, tragedii, romansów i wielu życiowych wydarzeń, tych pozytywnych i negatywnych. Doskonała książka, bogato ilustrowana, idealna dla miłośników górskich wypraw. Jeśli chcecie się dowiedzieć co łączy Tatry i Marię Skłodowską Curie, Franza Kafkę, Jana Kasprowicza, Leopolda Staffa, Kornela Makuszyńskiego koniecznie sięgnijcie po „Kroniki zakopiańskie”, najlepiej w trakcie urlopu i  przerwie od wypraw po tatrzańskich szlakach.

POLECAM 5+/6

I na koniec taka osobista notatka. Po pobycie w Tatrach osobiście uważam je za najpiękniejsze polskie góry, pomijam fakt zatłoczonego Zakopanego i słynnej drogi na Morskie Oko, w które chętnie nie raz wrócę, może za rok, może zimą, najchętniej zamieszkałbym w okolicach Zakopanego. W tym roku wybieram się w Bieszczady. Jeśli chcecie poczytać o ubiegłorocznej wyprawie zapraszam Was na bykaja.pl gdzie znajdziecie krótką relację z wyprawy i kilka zdjęć.

A ja czekam na „Nieobecne miasto” – premiera już 10.08.2016!

„Beatlesi” Lars Saabye Christensen

„Beatlesi” Lars Saabye Christensen, Wydawnictwo Literackie

 

Christensen_Beatlesi_mPo krótkiej rozmowie podczas Warszawskich Targów Książki z Agnieszką prowadzącą blog czytambolubię.com postanowiłem sięgnąć po jedną z książek Christensena. Padło na ostatnio wydaną powieść „Beatlesi”, książkę która zwyciężyła w plebiscycie na najlepszą książkę 25-lecia a miliony ludzi na świecie uznały książkę za lekturę, która odmieniła ich życie

Oslo, rok 1965. Na świecie szaleje beatlemania. Kim, Gunnar, Seb i Ola, nierozłączni przyjaciele ze szkolnej ławy, chcą być jak słynna czwórka z Liverpoolu. Zapuszczają grzywki, przyjmują pseudonimy Paul, John, George i Ringo i z wypiekami na twarzy czekają na kolejne piosenki. „Love Me Do”, „She Loves You”, „Strawberry Fields Forever”… nie ma dla nich większego święta, niż wspólne słuchanie płyt słynnej grupy. Pewnego dnia chłopcy postanawiają założyć własny zespół. Piękna książka o dziecięcych marzeniach, pierwszych miłościach i libacjach, buncie i konfrontacji z rzeczywistością? Tak, ale nie tylko. W łagodną opowieść o dojrzewaniu w pewnym momencie zaczyna się wsączać coś mrocznego i niepokojącego. Kim, Gunnar, Seb i Ola dorastają i zmieniają się razem z muzyką Beatlesów – to droga od pierwszych pocałunków i randek z koleżankami z klasy aż do rewolucyjnych rozruchów na ulicach Oslo. Od bezgranicznego oddania i przyjaźni aż do bolesnego rozpadu.

Blurb ze strony wydawnictwa

„Beatlesi” wciągają od pierwszych stron! Doskonała książka o dojrzewaniu i o wszystkim co się z tym procesem wiąże. Pierwsza miłość, fascynacja, pierwsze wypite piwo i pierwszy wypalony papieros. Marzenia o wielkiej karierze. Brak akceptacji ze strony rówieśników ? Wyśmiewanie przez kolegów ze szkoły? Bunt? Christensen pisze o wszystkim. Nie upiększa świata nastolatków, nie unika trudnych tematów. Cały czas towarzyszą nam Beatlesi i ich hity. Dzięki opisom autora możemy czuć, że jesteśmy piątym bohaterem książki i  uczestniczymy w beatlemanii, której ulegli Kim, Gunnar, Seb i Ola. Dokładnie śledzimy przemiany jakim ulegają. nasi bohaterowie.

Po przeczytaniu książki zacząłem czytać opinie o innych powieściach Chistensena i o dziwo wychodzi na to, że zacząłem swoją czytelniczą przygodę i chyba kolejną, po Knausgardzie fascynację skandynawskim pisarzem od książki, która jest uważana przez wielu za dobrą, ale o wiele słabszą niż „Półbrat” i „Odpływ”. Zaległości trzeba szybko nadrobić.

Nie wiem co mają w sobie książki Knausgarda i Christensena, ale czytanie kolejnych pozycji sprawia mi coraz większą przyjemność. Jeśli znacie jeszcze jakiś pisarzy, których książki wciągają tak samo jak wspomnianych autorów?

POLECAM 5/6

„Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska.

„Żniwiarz” Gaja Grzegorzewska, Wydawnictwo Literackie

 

Grzegorzewska_Zniwiarz_m„Żniwiarz” jest debiutancką książką Gai Grzegorzewskiej i zarazem drugą, którą miałem przyjemność czytać. Czytelniczą przygodę z kryminałami Grzegorzewskiej rozpocząłem od mocnego „Betonowego pałacu”. Przy okazji premiery kolejnej części przygód Julii Dobrowolskiej –„Kamiennej nocy” – wydawnictwo postanowiło przypomnieć czytelnikom poprzednie tomy, a ja poznać historię od początku, po kolei, dlatego sięgnąłem po „Żniwiarza”.

Niewielką miejscowością wstrząsa makabryczna zbrodnia. Na polu kukurydzy zostaje znalezione ciało dziewczyny z odciętą głową. Morderca użył prawdopodobnie kosy. Matka ofiary w śledztwo angażuje młodą Panią detektyw Julię Dobrowolską. Dochodzenie prowadzi również miejscowa policja, dodatkowo całą sprawę relacjonuje na bieżąco widzom dziennikarz śledczy. Kto zabił młodą dziewczynę, która planowała ułożyć sobie życie w sielskiej posiadłości, miejscowy czy wczasowicz. Kto pierwszy znajdzie mordercę, a może zgodnie z miejscowymi podaniami zrobiła to Południca?

Książka idealna na letnie, leniwe wieczory, a nawet jeden. Kryminał z niewielkim wątkiem romansowym, chociaż ta druga część trochę mniej mi się podobała.  Autorka doskonale oddaje klimat małej miejscowości, w której każdy wie wszystko o sąsiedzie, ale nikomu nie powie, tym bardziej obcym. Wartka akcja, skrywane tajemnice, córka miejscowego doktora i staruszka mieszkająca na skraju miejscowości, która zna wszystkie sekrety miejscowych to doskonałe połączenie, które może umilić czytelnikowi długi wieczór.

„Żniwiarz” jest debiutem Grzegorzewskiej, może dlatego niektóre dialogi wydawały się sztywne a nieliczne wulgaryzmy wypowiadane przez Julię brzmiały sztucznie. Na wielki plus zasługują opisy akcji i relacji panujących między mieszkańcami oraz sam pomysł na kryminalną intrygę.

Książkę polecam, siadajcie i czytajcie, a ja w najbliższym czasie przeczytam drugą część przygód Julii Dobrowolskiej i małymi krokami dotrę do „Kamiennej nocy”

 

POLECAM 4+/6

„Śnieżka musi umrzeć” Nele Neuhaus.

„Śnieżka musi umrzeć” Nele Neuhaus, wydawnictwo Media Rodzina.

Sniezka_musi_umrzec01Dobry kryminał nigdy nie kojarzył mi się z naszymi zachodnimi sąsiadami, tym bardziej po przeczytaniu „Lisiej doliny” Charlotte Link, która nie za bardzo przypadła mi do gustu. Jeśli mam ochotę na dobry, mroczny kryminał przeważnie sięgam po skandynawskich autorów. Dzięki książce Nele Neuhaus zmieniam swoje podejście do niemieckich autorów! Na książkę trafiłem przypadkowo, zaintrygował mnie tytuł i po przeczytaniu wielu pozytywnych opinii sięgnąłem po książkę. Rozpoczynając nie spodziewałem się czegoś, co mnie wciągnie i tak mi się spodoba. Ach te moje uprzedzenia!

Po dziesięciu latach do rodzinnej wsi z więzienia wraca Tobias Sartorius, morderca dwóch nastolatek. Nie pamięta wydarzeń wieczoru sprzed lat, chociaż wszystkie poszlaki wskazywały na niego. W małej miejscowości Altenhain czeka na niego ojciec i mieszkańcy, którym nie podoba się, że morderca dzieci będzie spokojnie mieszkał obok nich. Sprawą sprzed lat zaczyna interesować się zbuntowana nastolatka Amelie, która jako jedna z nielicznych wierzy w jego niewinność.  W tym samym czasie na terenie starego wojskowego lotniska zostają znalezione ludzkie szczątki. Po paru dniach ginie kolejna kobieta. Nadkomisarz Oliver von Bodenstein i komisarz Pia Kirchhoff rozpoczynają śledztwa w obu tych sprawach. Wszystkie ślady prowadzą do Altenhain i do byłego więźnia.

Książka wciąga od pierwszych stron, powoli poznajemy mieszkańców Altenhain, powiązania między nimi i ich sekrety. Dość wcześnie domyślamy się kto jest mordercą nastolatek, ale autorka w taki sposób opisuje dochodzenie, że nie miałem ochoty odkładać książki. Na kolejnych stronach pojawiają się nowe fakty i coraz bardziej mroczne tajemnice mieszkańców niegdyś sielskiej, małej miejscowości.  I z każdą kolejną stroną przyspiesza akcja!

„Śnieżka musi umrzeć” jest czwartym tomem cyklu z Olivierem von Bodensteinem i Pia Kirchhoff, lecz autorka opisała powiązania pomiędzy poszczególnymi bohaterami w taki sposób, że nie odczułem iż zaczynam poznawać cykl od którejś części z kolei, a nie od początku.

Jedyne co mi się trochę nie podobało to trochę dużo opisów życia prywatnego naszych śledczych. Jak pisałem wcześniej, autorka zadbała o to aby czytelnik był zorientowany w powiązaniach między bohaterami, ale żeby aż tak dokładnie poznawać ich prywatne życie…jak dla mnie trochę za dużo. To tyle z minusów.

Jeśli szukacie książki idealnej na gorące, letnie wieczory to chyba najlepszym wyborem będzie kryminał, jeśli się zdecydujecie to polecam książkę „Śnieżka musi umrzeć”!

POLECAM 5/6

„Próba” Eleanor Catton

„Próba” Eleanor Catton, Wydawnictwo Literackie.

 

15„Próba” jest literackim debiutem urodzonej w Kanadzie młodej pisarki Eleonor Catton, który został doceniony przez krytyków i niektórych czytelników. Światową sławę autorce przyniosła nagrodzona Bookerem powieść „Wszystko, co lśni”. Na polskim rynku wydawniczym debiut literacki ukazał się po nagrodzonej i bardzo dobrej powieści, być może dlatego z wielką chęcią sięgnąłem po „Próbę”.

W mieście wybuchł skandal obyczajowy – nauczyciel liceum muzycznego miał kontakty seksualne z nieletnią uczennicą. Główna postać w powieści, nauczycielka saksofonu, przygląda się swojej klasie, przyjaciółkom ofiary, które wyrażają oburzenie seksualnym skandalem, ale zarazem bardzo chętnie, z zaciekawieniem i zazdrością, śledzą każdy jego detal…Z liceum sąsiaduje szkoła teatralna. Jej uczniowie postanawiają na zaliczenie odegrać sztukę, której tematem jest ten skandal. Wytyczenie granic między sztuką, dramatem scenicznym a światem realnym z jego życiowymi dramatami wzbudza jeszcze większe emocje, gdy młody student szkoły aktorskiej dowiaduje się, że molestowaną uczennicą jest młodsza siostra jego również nieletniej dziewczyny.

Blurb ze strony wydawnictwa

Po przeczytaniu powyższej zapowiedzi spodziewałem się całkiem innej książki. Myślałem, że czytelnik będzie dosłownie świadkiem próby sztuki teatralnej i na kolejnych kartkach będzie mógł poznać historię skandalicznego wydarzenia (ale nie banalnego romansu!). Na szczęście autorka nie poszła na łatwiznę! Czytelnik jest świadkiem wielu prób, głównie tej wchodzenia w dorosłość, ale również radzenia sobie z problemem przez otaczające społeczeństwo. W książce przedstawione są wydarzenia z liceum muzycznego, gdzie po skandalicznych wydarzeniach uczennice przechodzą terapię opowiadając o swoich problemach nauczycielce gry na saksofonie. Są one przeplatane opisami zdarzeń ze szkoły teatralnej, w tych rozdziałach poznajemy wykładowców, studentów oraz sposoby nauki sztuki teatralnej.

Wielkim zaskoczeniem dla mnie było to, że jak mogłoby się wydawać główny temat książki – skandal obyczajowy z udziałem nauczyciela i nieletniej, zostaje zepchnięty na dalszy plan, a o głównych uczestnikach skandalu wiemy bardzo mało…

Ciężko jest porównać obie książki autorki, monumentalną, złożoną opowieść z czasów gorączki złota oraz debiutancką „Próbę”. Moim zdaniem, w książce zabrakło tego czegoś, dzięki czemu czytelnik miałby ochotę wrócić do lektury kolejny raz, a jeśli ktoś zaczyna swoją przygodę z autorką od tej właśnie książki może nie mieć ochoty sięgnąć po „Wszystko, co lśni”.

Książka nie jest zła, ale czytało się ją trochę opornie. Ciekawie zostały przedstawione relacje między nauczycielami, uczniami i rodzicami oraz między wykładowcami i studentami. Na plus jest również konstrukcja książki. Warto sięgnąć, ale dopiero po przeczytaniu „Wszystko, co lśni”, aby wyrobić swoje zdanie. Autorkę można kochać za powieść nagrodzoną Bookerem oraz chyba trochę nienawidzić za „Próbę”. Czekam na kolejną pozycję Eleanor Catton.

PRZECZYTAJCIE 4-/6

„Moja walka. Księga 4” Karl Ove Knausgard.

„Moja walka. Księga 4” Karl Ove Knausgard. Wydawnictwo Literackie.

 

walka_t4_m„Moja walka” jest sześciotomową autobiografią skandynawskiego pisarza Karla Ove Knausgarda. Autor wdarł się na polski rynek wydawniczy w dniu premiery pierwszej części „Mojej walki”. Czytelnicy się podzielili na zwolenników i przeciwników, dla jednych cykl jest wciągający, ciekawy dla innych książką nudną. Osobiście od pierwszych stron księgi pierwszej jestem zwolennikiem „Mojej walki”.

W autobiograficznym cyklu Knausgard bardzo szczerze, dokładnie i nie unikając intymnych szczegółów analizuje życie swoje i swoich bliskich. Wydarzenia w kolejnych tomach nie są ułożone chronologicznie i tak w pierwszym tomie autor skupia się na śmierci ojca oraz na tym co przeżywał i robił będąc nastolatkiem. W tomie drugim Knausgard opisuje początki życia z nową partnerką oraz o trudach wychowywania dzieci. Trzeci tom to analiza wczesnych lat dzieciństwa.

Gdy na rynku wydawniczym pojawia się kolejna część „Mojej walki” rzucam wszystkie rozpoczęte książki i wnikam w świat autora. I tak samo było tym razem…

Tom czwarty to analiza okresu wchodzenia w dorosłość. Knausgard ma osiemnaście lat, skończył liceum i wybiera się na północ Norwegii, do małej rybackiej wioski gdzie zaczyna pracę w szkole. Część ta jest przepełniona seksem, alkoholem oraz miłością do muzyki.

Knausgard dokonuje literackiego striptizu. Autor opisuje co kładzie na kanapkę, czym popija a po paru zdaniach swoje uczucia, stosunek do ojca by za chwilę opisywać zabawy z dzieciństwa lub przemyślenia na temat rodziców innych dzieci. Poznajemy również  relacje panujące między poszczególnymi członkami rodziny Knausgarda, Dla niektórych czytelników opisy są zbyt szczegółowe, ale to chyba dzięki nim książki są tak wciągające i możemy wniknąć w świat skandynawskiego pisarza, czuć się uczestnikiem wydarzeń. Jak dla mnie kompletna jazda bez trzymanki. W świecie autora nie ma tematów tabu, granic których nie można byłoby przekroczyć.

Według mnie trzeba się wykazać wielką odwagą aby w taki sposób opisywać i analizować wydarzenia ze swojego życia, podzielić się swoim niełatwym dzieciństwa z ojcem tyranem, rozłąką z matką, pierwszymi doświadczeniami seksualnymi i porażkami. Trzeba się również wykazać wielką odwagą aby taką analizą podzielić się początkowo z całym krajem, a potem całym światem.

Bardzo mnie ciekawi jak się zmieniły relacje rodzinne po ukazaniu się książek? Może się dowiemy w dwóch kolejnych tomach. Czekam na część piątą! Mam nadzieję, że najpóźniej jesienią będę mógł znowu uczestniczyć w życiu Knausgarda.

POLECAM 5+/6

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
« Older posts

© 2016 maleadhd.pl

Theme by Anders NorenUp ↑